Blog poświęcony ochronie praw konsumenta na rynku usług finansowych

Tag archive

nakaz zapłaty jak się bronić

Jak wygrać z Rapidą w sądzie? Przykład wygranej sprawy

w Chwilówka/Pożyczka przez
Jak wygrać z Rapidą w sadzie Przykład wygranej sprawy

Masz problem z Rapidą? Rapida grozi ci pozwem, firmą windykacyjną, już cię pozwała albo czekasz na rozprawę w Sądzie? Zastanawiasz się skąd wzięła się ogromna kwota, której dochodzą, skoro przez lata spłacałeś raty, a ona wciąż jest większa od kwoty, którą otrzymałeś? W tym momencie musisz pamiętać o jednym – z Rapidą można wygrać! Żeby jednak to zrobić, trzeba wiedzieć jak działa i dlaczego jest to działanie na granicy prawa – co można wykazać przed sądem. Dowiedź się, jak wygrać z Rapidą w sądzie.

Czym jest Rapida i na jakich warunkach udziela pożyczek?

Rapida jest jednym z wielu funkcjonujących na rynku parabanków, w których co do zasady łatwiej o pożyczkę niż w banku, ale możemy spodziewać się znacznie gorszych warunków. O tym jak jest źle łatwo się przekonać, chociażby odwiedzając ich oficjalną stronę. To, co dla niewprawnego oka ma być reklamą, po chwili zastanowienia powinno ostudzić zapał każdego, kto zastanawia się nad taką pożyczką.

„W Rapida oferujemy pożyczki od 2 500 zł do 25 000 zł na okres od 12 do 60 miesięcy, z maksymalnym RRSO 99.54%.”

99,54%! Prawie sto procent w skali roku! Czyli przy pożyczeniu 2.500 złotych będziemy musieli zwrócić prawie 5.000 złotych przy pożyczce na rok, a odpowiednio więcej przy dłuższym czasie jej trwania. Jak to możliwe, że RRSO (Rzeczywista Roczna Stopa Oprocentowania) jest tak wysokie, skoro w Polsce obowiązują przy pożyczkach odsetki maksymalne i zgodnie z art. 359 § 21 Kodeksu Cywilnego nie mogą przekraczać 10%? Wyjaśni to sama Rapida:

„Reprezentatywny przykład: pożyczasz 25000 zł na 48 miesięcy, płacąc 1204.12 zł na miesiąc, całkowita kwota do zapłaty 57797.60 zł. Prowizja za udzielenie pożyczki 5000 zł. Opłata administracyjna 20000 zł. Oprocentowanie stałe: 10%, RRSO: 62.41%”

Miej się na baczności podpisując umowę – to pułapka!

W tym cudownym reprezentatywnym przykładzie widać, jak można oszukać system i obejść przepisy. Rapida owszem, stosuje odsetki maksymalne, nie łamiąc tym samym prawa. Są jednak trzy silne „ale”! Pierwszym z nich jest prowizja – aż 20% pożyczanej przez nas kwoty. Drugim jest opłata administracyjna w kuriozalnej kwocie równiej 80% pożyczanej kwoty. Łącznie więc te dwie opłaty, które musimy uiścić na rzecz Rapidy, są równe wysokości udzielonej pożyczki. Oznacza to, że dostajemy (teoretycznie) 50.000 złotych, z czego Rapida pożycza Rapidzie 25.000, a nam drugie tyle. Oczywiście prowizja i opłata są kredytowane, czyli będą od nich naliczane odsetki – tu jest więc trzecie „ale” – procent się zgadza, ale przez to, że podstawa jest dwa razy wyższa, realnie znacznie przekraczają one 10% w skali roku.

Pokazuje to przedstawione przez nich wyliczenie. 10% przez cztery lata, przy uwzględnieniu tego, że co miesiąc spłacamy po 1204,12 złotych, nie dałoby prawie 8.000 złotych odsetek, gdyby początkową podstawą ich naliczania było 25.000 złotych.

Czy można legalnie obchodzić prawo bez żadnych konsekwencji?

Jest to jeden z czułych punktów, w który należy uderzyć. Sądy w Polsce rozumieją, że takie działanie ma za zadanie obejście prawa i często znacznie ograniczają bądź unieważniają postanowienia umowy, nakazujące płacić dłużnikowi tak horrendalne prowizje. Co za tym idzie ograniczają też odsetki, które gdy znika prowizja, stają się znacznie niższe. W sporach z Rapidą należy uważać, aby nasza argumentacja była spójna i zapoznać się z prezentowanym przez nich materiałem dowodowym. Najczęściej bowiem nawet przy skierowaniu sprawy do Sądu nie przedstawiają oni spójnych wyliczeń, które wskazywałyby konkretnie na kwotę roszczenia. Co za tym idzie łatwo podważyć je co do wysokości i przed Sądem walczyć o to, by było ono niższe.

Dzięki temu nawet gdy przegramy sprawę co do zasady, część kosztów postępowania przed Sądem spadnie na Rapidę, która zbyt wysoko określiła swoje roszczenie – a co za tym idzie przegrała sprawę w tej części.

Poniżej przykład sprawy naszego klienta zakończonej sukcesem

Jak wygrać z Rapidą w sadzie?

Umowa na odległość? To ich słaby punkt!

Dodatkowo Rapida częstokroć zawiera swoje umowy na odległość. Daje nam to dodatkowe możliwości podważenia umowy co do treści, a w konsekwencji również  wysokości kwoty, której mogą dochodzić. W przypadku gdy umowa zawierana jest telefonicznie, należy sprawdzić, czy wszystkie postanowienia umowne zostały dokładnie odczytane. Jeżeli nie, to papierowa umowa (najczęściej niepodpisana przez dłużnika) nie może dowodzić tych postanowień, które nie zostały wówczas odczytane.

Tak samo popularna metoda ze stosowaniem „przelewu weryfikacyjnego”. Jeżeli zapoznałeś się z umową – przelej 1 zł na konto Rapidy. OKey – tylko wtedy muszą udowodnić, że zaprezentowana ci w dniu „podpisania” umowa jest identyczna z tą, którą zaprezentują przed Sądem – co wcale nie jest proste. Z jednej strony mają Twój przelew – z drugiej niepodpisaną umowę. Data może się zgadzać, ale przecież łatwo wyobrazić sobie sytuację, w której treść umowy będzie znacznie odbiegać od tej, która została nam zaprezentowana. Ba, nawet nietrudno wyobrazić sobie sytuację, gdy przed Sądem prezentowana będzie zupełnie inna, znacznie mniej korzystna umowa.

Tymczasem zgodnie z jedną z podstawowych zasad prawa cywilnego, zawartych w art. 6 Kodeksu Cywilnego, ciężar dowodzenia spoczywa na tym, kto z danego faktu wywodzi skutki prawne. Jeżeli Rapida chce zwrotu pieniędzy w oparciu o daną umowę, musi udowodnić że to dokładnie ta umowa w dokładnie tej treści. W innym przypadku bowiem żadne pieniądze się jej nie należą.

Masz lub miałeś pożyczkę w Rapida? Chcesz , abym przeanalizował Twoją sytuację? Zapraszam do kontaktu

Rapida sama nie wie, ile jesteśmy jej winni i nie umie tego wykazać

Dodatkowo, jeżeli nawet to zostanie udowodnione, najczęściej nie ma w pozwie czy wezwaniu do zapłaty wystosowanym przez Rapidę przeliczenia, które uzasadniałoby konkretną kwotę roszczenia. Przykładowo poprawnie wyliczone odsetki powinny być przedstawione w formie pokaźnej tabeli, gdzie za każdy miesiąc liczona jest osobna podstawa (w końcu spłacamy pożyczkę!), osobno odsetki (chyba, że oprocentowanie jest stałe), zsumowane na końcu w sposób jasny i zrozumiały dla konsumenta.

Tak samo należność główna powinna być wyliczona rata po racie, tj. ile zdążyliśmy od tej pory spłacić, w jakich ratach i w związku z tym ile zostało jeszcze do spłaty. Każda spłacona przez nas rata powinna być w jakiś sposób zaksięgowana – na poczet należnego kapitału czy też odsetek. Najczęściej w części na to, w części na to – jednak nie znamy tej proporcji, w związku z tym powinna być ona w całości zobrazowana w pozwie. W innym wypadku nie będziemy wiedzieć, dlaczego Rapida domaga się akurat tylu odsetek i tyle należności głównej. Przez to nie będziemy mogli naszego długu zweryfikować – a przecież niedopuszczalna jest sytuacja, gdy wierzycielowi mamy wierzyć „na słowo”.

Niedoręczone wypowiedzenie, niewymagalne roszczenie

Ponadto, innym argumentem, który często okazuje się przydatny, jest nieskuteczne wypowiedzenie umowy przez Rapidę. Ponownie – to na nich spoczywa ciężar udowodnienia, że wypowiedzenie umowy zostało nam doręczone. Doręczone! Nie sporządzone przez nich, nie nadane, ale doręczone. Oznacza to, że doręczenia nie dowodzi chociażby samo sporządzone pismo załączone do pozwu, dowód jego nadania, a dopiero dowód jego doręczenia – a tym ostatnim Rapida często nie dysponuje. Analogicznie wydruk z elektronicznego systemu śledzenia przesyłek nie dowodzi skutecznego doręczenia, bo i taki „dowód” pojawia się w niektórych sprawach.

Jeżeli Rapida nie wykaże skutecznego wypowiedzenia umowy, to nie może dochodzić niespłaconej kwoty pożyczki przed Sądem. Mają oni prawo domagać się całości dopiero po skutecznym wypowiedzeniu nam umowy, które zresztą muszą dowieść w sposób obiektywny i niebudzący zastrzeżeń.

Nie taka Rapida straszna jak ją malują

Podsumowując, możemy się bronić na dwa sposoby. Po pierwsze, najczęściej spora część pozwu i wezwania do zapłaty pozostaje w sferze domysłów, niedopowiedzeń i niejasności. Mamy prawo oczekiwać silnych, jednoznacznych dowodów i dokładnych wyliczeń. Ze względu na „masową” skalę działalności często możemy takich w ogóle nie dostać, co tylko podważa ich wiarygodność i siłę argumentów przed Sądem. Możemy w oparciu o te argumenty znacznie ograniczyć lub całkowicie zniwelować roszczenie.

Po drugie, pozostaje kwestia opłat i prowizji. Z nimi również warto walczyć, bowiem mogą stanowić one ponad połowę wartości roszczenia, a tym samym jeżeli Sąd uzna je za próbę ominięcia prawa, znacznie zmniejszy nasze zadłużenie.

Bycie dłużnikiem to nie tylko obowiązki, ale także prawa. Tak samo bycie wierzycielem to nie jedynie prawo do domagania się czegokolwiek się chce – to także obowiązki. Zaniedbywanie tych obowiązków jest niedopuszczalne – o czym warto przypomnieć pożyczkodawcom przed Sądem.

Potrzebujesz pomocy w procesie przeciwko firmie pożyczkowej. Napisz do mnie na kontakt

Idź na Początek